sobota, 28 listopada 2015

28.11.15

Umarłeś.W dniu, w którym szłam spod drzi Twojej nieruchomości.... naszego domu... w deszczu szłam. Ale szczęśliwa, bo chojnie zostawiłeś mi tabletki na podtrzymanie ciąży pod drzwiami... od rana o nie walczyłam sms-owo i się udało. Reszta jest tylko smutnym dodatkiem. Umarłeś wtedy po raz pierwszy... i nie ostatni niestety.

piątek, 6 listopada 2015

06 11 15

Zaczynam. Dla Ciebie.
Masz ok 4mm, wiem.. wiem nawet bez USG, że jesteś. Utwierdze Cie/się/Jego w poniedziałek. Narazie wiem tylko ja...no i Diuna, suka sąsiadów,z która biegam, pokonuje dzienne km rozmawiając i żaląc się na wszystkie niepowodzenia dnia. Mogłaby rozpisać się na kilka tysięcy znakow, tyle wysłuchała, tyle mam do powiedzenia/wyrzucenia z siebie, ale to nie jest correct :) no to sorry, tytułem wstępu: mam 42 lata, od 4 lat jestem wolna od 23-letniego syna/studenta, którego przez 15 lat wychowywałam absolutnie sama, bez alimentów i pomocy materialnej innych osób,  równiez od 15 lat w dziwnym związku, bez żadnych zobowiązan, oczekiwań i marzeń... od 3 lat zakochana absolutnie w bieganiu (ku niezadowoleniu partnera) z mniejszymi i większymi osiągnięciami...no i od 5 tyg w ciąży. W wieku 42 lat... ciągle biagająco, ciągle marząco o partnerskim zwiazku, ciągle zastanawiając się... JAK MIEC CIASTKO I ZJESC CIASTKO ;)